czwartek, 20 lutego 2014

ROZDZIAŁ DRUGI

Zauważyłam go stał z kumplami skojarzyłam jednego chłopaka w jego towarzystwie. Kurwa Bieber, znowu ten idiota-pomyślałam. Podeszłam więc bliżej.
------------------------------------------------------------------------------------------
 -Ej Mat, musimy pogadać, chodź na moment, bo nie chce ci siary narobić przy chłopakach-oznamiłam z lekkim uśmiechem.
-Weź spie*dalaj-zaczął się śmiać ze swoimi "kumplami". O nie to już dla mnie za wiele-pomyślałam. Tak szybko się nie dam. Pociągnęłam go z całej siły za ramie tak, aby się odwrócił.-Ej mała, co ty taka wkurzona, lepiej mnie puść, bo sobie paznokietki poniszczysz-znowu zaczęli się śmiać. Wzrosła we mnie wściekłość. Uderzyłam go z zamkniętej ręki w twarz. Raptownie się schylił. Zaczął pluć krwią. Grupka chłopaków wystraszyła się. Oliwia zaczęła płakać i prosiła mnie, abym go zostawiła w spokoju. Zaczęłam się śmiać. Cała szkoła zleciała się przed budynek, aby zobaczyć co się tu dzieje.
-To co? Pójdziesz ze mną porozmawiać w cztery oczy?-zapytałam.
-Bujaj się mała, najlepiej by było jakbyś stąd spie*dalała.-oznajmił.
-Więc widzę, że nigdzie nie idziesz?-zapytałam. On pokręcił głową twierdząco. Wkurzyłam się, nigdy nie byłam taka wściekła. Uderzyłam go z prawej ręki zamkniętej w twarz. Następnie zrobiłam to samo z lewą ręką. Schylił się, więc miałam okazje uderzyć go w brzucho z kolanka. Zrobiłam tak. Nagle położył się na ziemie i zaczął płakać. Rozbawiło mnie to.
-A wy macie jakieś przeciwne zdanie na to, aby on nigdzie ze mną nie szedł?-zapytałam chłopców z jego towarzystwa.
-Nie, nie mamy nic przeciwko.-powiedział drżącym głosem jeden z nich.
-To dobrze.-uśmiechnęłam się i kopnęłam Mata w brzucho z buta.*Panienko Swan proszę do gabinetu dyrektoria. W tej chwili*-usłyszałam jak z megafonu mówi sekretarka. Chwilę spojrzałam jak Matt cierpi, nie miałam żadnej skruchy. Kopnęłam go z wściekłością jeszcze trzy razy w brzucho.*Swan! Szybko!*-znowu to usłyszałam. Ukucnęłam przed Chłopakiem i zaczęłam mówić:
-Boli? To dobrze, przynajmniej wiesz jak Oliwka się wtedy czuła-weszłam do szkoły i udałam się do gabinetu dyrektora. Zauważyłam, że siedzi obok niego moja mama.
-Dzień Dobry-powiedziałam.-Wzywał mnie pan?-zapytałam.
-Tak, usiądź, musimy o czymś porozmawiać.-powiedział i pokazał mi krzesełko obok mojej matki. Usiadałam.-Więc tak, za co pobiłaś tego chłopaka?-zapytał.
-A co to pana obchodzi? Chyba nie będę panu się zwierzać ze swojego życia prywatnego-powiedziałam.
-No tak, ale to było przed szkołą.-oznajmił. Zamyśliłam się, po chwili zauważyłam jak karetka zabiera ze sobą do szpitala Matta.-Nie odpowiedziałaś mi na pytanie.-powiedział dyrektor. Nagle ocknęłam się.
-Dobra, powiem. Niech ku*wa ten dupek zapłaci za to wszystko-powiedziałam z wściekłością.
-Mia! Nie przeklinaj!-krzyknęła matka.
-Więc słucham-powiedział dyrektor i spojrzał na mnie. Powiedziałam mu wszystko od początku. On spojrzał na mnie krzywo.
-Co pan tak się na mnie patrzy?-zapytałam.-Mówię jak było, to źle?
-Nie, wszystko dobrze, ale wiesz, że będziesz musiała zapłacić za te odszkodowanie? Namów Oliwię, aby poszła z tym na policje, niech nie zwleka.I ostrzegam cię, jeszcze jedno upomnienie i wylatujesz ze szkoły, zrozumiano? I weź sobie tydzień wolnego od szkoły, odpoczniesz trochę, może coś zrozumiesz, a ja wylosuję osobę, która będzie cię uczyć przez cały tydzień.-powiedział.
-Tak, wszystko zrozumiałam.-oznajmiłam.
-To dobrze, a teraz idź na lekcje, chce porozmawiać z twoją mamą w cztery oczy. Wyszłam z gabinetu bez słowa. Weszłam na lekcje. Dobrze, że akurat miałam matematykę. Lubiłam tego nauczyciela. On mnie uwielbiał. Lekcja trwała dość krótko, dobrze, że to już ostatnia.-pomyślałam.
-Mia, zostaniesz ze mną po lekcji, dobrze?-poprosił.
-Spox-powiedziałam. Usłyszałam dzwonek na przerwę. Nie minęło dwie minuty po lekcji, a nikogo w klasie już nie było. Podeszłam do nauczyciela matematyki. Zaczął rozmowę.
-Kochanie, masz dużo zaległości, nie chodzisz do szkoły. Dyrektor powiedział ci o tej wylosowanej osobie?-zapytał.
-Tak, powiedział mi wszystko-potwierdziłam.
-Dobrze możesz już wyjść.-oznajmił. Pożegnałam się z nauczycielem i wyszłam z klasy. Skierowałam się w stronę wyjścia do szkoły. Zauważyłam od razu samochód mojego skarba. Podeszłam do niego. Przytuliłam się i wpiłam mu się w usta.
-Hej Kochanie, jak tam w szkole?-zapytał.
-Lepiej nie pytaj, potem ci opowiem-mrugnęłam do niego oczkiem i weszliśmy do samochodu. Tomek odwiózł mnie do domu. Podziękowałam mu. Pożegnałam się i wyszłam z samochodu. Skierowałam się w stronę drzwi.
-Jestem!-krzyknęłam. Nikt się nie odzywał, zauważyłam następną kartkę od mamy. Zaczęłam ją czytać "Mia, tak jak wcześniej mówiłam zostawiam cię na tydzień. Nie bądź zła. Kiedy przyjadę musimy dobrze porozmawiać.". Nareszcie mam spokój-pomyślałam. Miałam już dzwonić do Tomka, ale usłyszałam, że ktoś puka do moich drzwi. Otworzyłam je. Zdziwiłam się kogo tam zobaczyłam.

Mam nadzieję, że spodobał wam się rozdział.

piątek, 7 lutego 2014

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Poczułam jak pies wchodzi mi do łóżka, aby się ogrzać. Obudziło mnie to. Zerknęłam na budzik stojący na mojej szafce nocnej. Był wyłączony. Cholera, znowu prąd wyłączyli w nocy-pomyślałam. Gdy go włączyłam zegar wybił godzinę 9:30. Spojrzałam na telefon. Na wyświetlaczu pojawił się esemes od Oliwii "Kochanie, czemu nic nie powiedziałaś, że nie idziesz do szkoły? Czekałam na ciebie ponad 30 minut. Odezwij się. Pa. Kocham Cię". Zawsze, gdy od niej odczytywałam sms'y to uśmiechałam się do telefonu. Ale zaraz..SZKOŁA!-szybkim krokiem weszłam do łazienki i zaczęłam się szykować. Dziś założyłam czarne conversy długie, białe rurki oraz szarą bluzę z napisem "SIEMA". Jak zwykle włosy uczesałam w koński ogon. Zeszłam na dół po schodach, aby zrobić coś sobie do jedzenia. Jakoś nie śpieszyło mi się do szkoły. Może dlatego, że już się przyzwyczaiłam, że rzadko kiedy w niej jestem. Gdy robiłam płatki z mlekiem to zauważyłam karteczkę od mamy z wczorajszą datą. Napisała, że nie będzie jej tydzień w domu, bo musi pozałatwiać pilne sprawy i abym nie wagarowała. Świetna sprawa-pomyślałam. Wzięłam tylko swój plecak i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz. Odwróciłam się szybko i podjechał pod mój dom czarny peugeot 2008. Uśmiech pojawił mi się na twarzy. Tak, to był mój chłopak-Tomek. Miał na sobie dziś czarne rurki, trampki vans oraz białą koszulkę. Podeszłam do niego gdy wysiadał z samochodu. Od razu wpiłam mu się w usta.
-Ile można na ciebie czekać?-powiedział nie odrywając ode mnie wzroku.
-Ale zaraz..czekasz na mnie od rana?-zdziwiłam się.
-Właśnie, podjechałem tylko do domu po plecak, znowu go zapomniałem. A tak w ogóle to nie idziemy dziś do szkoły. Załatwiłem od Justina trochę prochów. Możemy gdzieś iść, aby..
-Co? Nie teraz.-przerwałam mu.-Muszę dziś iść do szkoły, obiecałam mamie, że się poprawie.-oznajmiłam.
-No dobra, jeżeli nie chcesz to pójdziemy kiedy indziej, a teraz wsiadaj do samochodu, jedziemy do szkoły-pocałował mnie lekko w usta. Nie wiem czemu, ale zawsze, gdy go całowałam czułam się dziwnie. Tak jakbym się od nowa w nim zakochała. Może dlatego, że to moja pierwsza miłość? Uwielbiam to uczucie. Podjechaliśmy pod szkołę. Tomek od razu zauważył wolny parking. Zaparkował samochód.
-Ja lecę-oznajmiłam.
-Okej, o której po ciebie przyjechać?-zapytał.
-Może o 15? To zabierzesz mnie i Oliwie na zakupy-pocałowałam go lekko w usta i wyszłam z samochodu nie czekając na jego odpowiedź. Weszłam do szkoły i od razu wbiegłam na samą górę, zastanawiając się jaką mam teraz lekcje. Wbiegłam cała zdyszana do klasy.
-Dzień Dobry, przepraszam za spóźnienie-powiedziałam.
-O nagle panienka Mia się znalazła, a gdzie to pani była?-zapytał. Nienawidziłam pana od fizyki. Zresztą on za mną także nie przepadał. Zawsze byłam u niego jako "ta najgorsza".
-Byłam u mamy w szpitalu-zaczęłam mówić.-bo miała..
-Co ty myślisz, że uwierzę ci w takie bajeczki?!-krzyknął nauczyciel przerywając jej.
-Jeżeli panu coś się nie podoba to mogę sobie w tej chwili wyjść!-odpyskowałam. Wybiegłam szybko nie czekając na jego odpowiedź. Szybkim krokiem udałam się w strone łazienki szkolnej. Usiadłam na podłodze po turecku. Po chwili dostałam sms'a od Oliwii:"Nie pokazuj mi się na oczy, dziś chce dzień spędzić w samotności". Trochę mnie to zaniepokoiło. Nigdy czegoś takiego do mnie nie pisała. Nie odpisałam jej. Chciałam z nią porozmawiać jak tylko będzie przerwa. Usłyszałam dzwonek na przerwę. Poprawiłam się w lustrze i wyszłam. Zauważyłam Oliwię jak grzebie w szafce szkolnej, pomyślałam, więc, że do niej podejdę i dowiem co się jej stało.
-Cześć Oliwia.-uśmiechnęłam się do niej. Oliwia trzasnęła szafką i pobiegała szybko do toalety. Wiedziałam już, że coś jest nie tak, więc pobiegłam za nią. Gdy wchodziłam do łazienki usłyszałam czyjś płacz. Tak, to był płacz Oliwii. Podeszłam kawałek do drzwi i pociągnęłam za klamkę. Drzwi nie były tym razem takie posłuszne. Zapukałam lekko. I zaczęłam mówić.
-Ej, Olwicia, proszę otwórz. Co zrobiłam znów nie tak?-zapytałam błagalnie
-Wyjdź stąd! Chce byś SAMA!-krzyknęła. Zaniepokoiłam się tymi słowami. Czekałam 2 godziny pod łazienką aż wyjdzie, a ona nadal rozklejała się jak małe dziecko.
-No ku*wa otwórz je!-krzyknęłam z wściekłością. Nagle drzwi się otworzyły. Opanowując emocje przykucnęłam przy niej.-Oliwia, kochanie..Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać? Co zrobiłam źle? Przepraszam, ze tyle na mnie czekałaś pod domem, ale znowu zabrali nam światło i nie obudziłam się w porę.-zapytałam z troską. Oliwia dziwnie się na mnie spojrzała, tak jakby nie wiedziała o co chodzi.
-Przepraszam cię, ale usłyszałam coś strasznego w szkole od osoby, na której najbardziej mi zależy i zaczęłam na wszystkich odbijać swoją wściekłość.-zaczęła szlochać.
-Matt?-zapytałam. pokręciła głowę twierdząco.-Ale co on ci takiego powiedział?-zapytałam z ciekawością. Oliwka bardziej zaczęła szlochać, gdy już powstrzymała łzy zaczęła mi wszystko mówić.
-Więc tak..Czekałam na ciebie pod domem. Zauważyłam Mata. Zaczął mnie przepraszać za ten gwałt, mówił, ze dalej zależy mu na mnie. Wybaczyłam mu. Potem powiedział mi, ze ma dla mnie niespodziankę w ramach przeprosin, ale musimy iść razem do szkoły. Okej, zgodziłam się, ale gdy już weszliśmy zamurowało mnie. Wszędzie po szkole porozwieszane były moje zdjęcia nago. Cała szkołą zaczęła ze mnie drwić..-zaczęła szlochać. Zastygłam na moment. Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Przytuliłam ją.
-Wiesz co mnie najbardziej zastanawia?-zaczęłam.
-Co?-zapytała z ciekawością.
-Jak spotkałaś Mata skoro powinien siedzieć w poprawczaku..-zamyśliłam się na chwilę.
-Bo..bo ja nie poszłam z tym na policje..-zaczęła
-Co?!-krzyknęłam oburzona.
-Uspokój się.-poprosiła.
-A tak w ogóle dlaczego mu to wszystko wybaczyłaś?! Po tym co zrobił?!-Krzyknęłam tym razem trochę ciszej. Nie powiem, ale trochę mnie to zszokowało.
-Bo ja go kocham, nadal. Ale mam dość już tego wszystkiego. A na dodatek, jeszcze te zdjęcia w szkole. Właśnie..miałam coś ci ważnego do powiedzenia. Gdy je zauważyłam to powiedział coś takiego, tylko nie wiem dokładnie o co mu chodziło.-zaczęła się zastanawiać.
-Co takiego?-zaciekawiłam się.
-Powiedział takie słowa "Daj mi tydzień a Mia będzie następna, tą sunie wyrwać to chyba będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie".-powiedziała.
-Co takiego?! Ja już się z nim rozprawię!O nie! Tak nie może być!-wzrastała we mnie wściekłość.-Gdzie on jest?!-rzuciłam.
-Pewnie na ławce przed szkołą, ale proszę cię nie idź do niego, nie rób awantur, bo narobisz sobie większych problemów w szkole.-poprosiła. Nie odpowiadając jej wyszłam szybkim krokiem w strone wyjścia szkoły. Przybiegła za mną. Zaczęła mnie prosić, abym nigdzie nie szła. W zupełności to olałam. Zauważyłam go. Stał z kumplami. Skojarzyłam jednego chłopaka w jego towarzystwie. Kurwa Bieber, znowu ten idiota-pomyślałam. Podeszłam więc bliżej.

No w pierwszym rozdziale to na tyle. Trochę nudny, ale w końcu to pierwszy rozdział. 

wtorek, 4 lutego 2014

BOHATEROWIE

BOHATEROWIE:

Mia(czyt.Mija). 16-letnia dziewczyna. Ludzie biorą ją za chorą psychicznie. Narkomanka. Uzależniona od alkoholu. Agresywna. Udaje twardziela, ale wcale taka nie jest. Z nauką idzie jej co raz gorzej. Matka ma z nią same problemy wychowawcze. Ma chłopaka o imieniu Tomasz. Nienawidzi Justina Biebera. Jej najlepszą przyjaciółką jest Oliwia. Czy jej życie zmieni się na lepsze czy na gorsze? Tego dowiedzie się kiedy przeczytacie. 

Oliwia. Jest rok starsza od Mia. Dziewczyny znają się od 10 lat. Chodzą do tej samej szkoły. Bardzo dobra uczennica, nigdy nie miała problemów ze szkołą, z matką. Trochę rozpieszczana przez ojca. Raz w życiu była zakochana, gdy jednak została zgwałcona przez swojego chłopaka zaczęła nienawidzić chłopców. Podoba się każdemu chłopakowi w szkole. Nie zażywa żadnych środków odurzających.

Tomasz. Lat 19. Chłopak Miji. Uwielbia imprezowanie. Drugi popularny chłopak w szkole, jednak wszyscy się go boją. Narkoman. Zażywa alkohol. Do wszystkiego namawia swoją kobietę. Przyjaciel Justina Biebera. Kilkakrotnie miał problemy z policją. 
Justin Bieber. 18-letni chłopak, kochany przez wszystkie dziewczyny w szkole, zresztą tak myśli. Zakochany w sobie. Uwielbia imprezy, dziewczyny z piękną figurą. W przeciwieństwie do Tomasza mało zażywa narkotyków i alkoholu. Zakochany po uszy w Oliwii. Nie przepada mu do gustu Mia. Jest na pierwszym miejscu popularnym chłopakiem w szkole.

Nikola. 16 lat. Próbuję dopasować się do towarzystwa Miji, a dlaczego? Ponieważ chce być taka sama jak ona. Zazdrości jej urody, popularności w szkole. Trwa tylko w długich związkach.

I to chyba na tyle. Mam nadzieję, że postacie wam się spodobały i chociaż w najmniejszym stopniu zaciekawiły.